Historia i dzień dzisiejszy animacji, zapowiedzi, wielcy twórcy.
Kategorie: Wszystkie | Disney, dziecko
RSS
wtorek, 23 października 2012

Powstanie animowany film o Ryszardzie Kapuścińskim! Pisarz, który był i jest moim dziennikarskim guru, pojawi się w filmie, którego pomysłodawcą jest Hiszpan Raul de la Fuente.
Animacja z elementami dokumentu powstanie na podstawie książki Kapuścińskiego "Jeszcze dzień życia". Akcja książki toczy się w Angoli w połowie lat 70-tych, kilka miesięcy przed uzyskaniem przez ten afrykański kraj niepodległości. 

kapuścinski

Realizacją zajmują się hiszpański reżyser Raul de la Fuente, pomysłodawca filmu, oraz Polak Damian Nenow, w dorobku mający m.in. dwie animacje zrealizowane w Platige Image w 2010 roku: filmy "Paths of Hate" i "Miasto ruin".
- Z jednej strony, dzięki animacji, opowiemy o wojnie +od środka+, o strachu i bólu ludzi, którzy w niej uczestniczą, z drugiej - w części dokumentalnej - o ludziach, którzy ją przeżyli i po latach wspominają. Angola z 1975 r. i Angola współczesna to tło dla najważniejszego tematu filmu: wojny widzianej oczyma Ryszarda Kapuścińskiego - opowiada w rozmowie z Polską Agencją Prasową reżyser Raul de la Fuente.
Film będzie wspólną produkcją czterech krajów: Polski (Platige Films jako producent wiodący), Hiszpanii (Kanaki Films), Niemiec (Wueste Film) i Belgii (Walking the Dog).
Na film przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać - jego premiera jest planowana na 2015 rok. 

niedziela, 14 października 2012

To jedna z najpiękniejszych animacji jakie obejrzałem w swoim życiu. Nie jest amerykańska i pewnie dlatego większość Polaków nigdy jej nie zauważy.

Film ”Le Tableau” (Obraz) rozgrywa się w świecie niedokończonego obrazu. Główni bohaterowie dzielą się na trzy grupy: Gotowce (postaci w pełni namalowane, ukończone), Połowiczni (postacie, które malarz nie zdążył do końca pomalować) oraz Bazgroły (postaci ledwie naszkicowane). Gotowce mają się za lepszych, to klasa panująca. Naśmiewają się z Połowicznych i bezwzględnie tępią Bazgroły. Mała grupka złożona z niezadowolonych z takich rządów rusza w podróż w poszukiwaniu malarza. Chcą go nakłonić do ukończenia obrazu, a tym samym zatarcia różnic dzielących postaci.

Oglądałem tę uroczą opowieść niemal zaraz po tym jak obejrzałem dwa filmy fabularne o ludobójstwie w Rwandzie, gdzie w ciągu pięciu tygodni w plemiennych porachunkach zabito blisko milion osób. Kiedy Gotowce z pałkami gonili bezbronnego Bazgroła skojarzenia miałem oczywiste. Podobnie, gdy kilka minut później tłum Gotowców zadeptał innego bohatera, bo ten inaczej wyglądał. Myślałem wtedy o Rwandzie z 1994 roku, o pogromach Żydów w całej Europie w czasie holokaustu, o Bośniakach zabijanych w Srebrenicy w 1995 roku. Takich kulturowych ograniczeń, obawy przed Innym i Obcym nie brakuje także nam Polakom, nawet obecnie..

Bajka to piękna opowieść o tolerancji, wolności, o pokonywaniu barier między różnymi kulturami, o przełamywaniu wreszcie własnych ograniczeń. Jean-François Laguionie, stary francuski reżyser (rocznik 1939) stworzył arcydzieło, które zapewne niestety mało kto zauważy. Film zadebiutował przed rokiem, na razie nic nie wiadomo o polskiej premierze. Nad Wisłą mogą go jedynie oglądać eksperci na specjalnych pokazach festiwalowych. Zwyczajnie wielka szkoda, bo to powinna być lektura (seans) obowiązkowa dla wszystkich...

środa, 29 sierpnia 2012

UWAGA KONKURS!!! Jako nagroda bilet na jutro (czwartek) do bielskiego Heliosa na wybrany przez Was seans Merida waleczna. Pytanie: Jak się nazywa Pani na zdjęciu (imię i nazwisko) i jaką rolę pełniła przy filmie Merida Waleczna? Odpowiedzi wysyłamy na adres email: swiat-bajki@gazeta.pl. Wygrywa pierwsza osoba z prawidłową odpowiedzią.

10:04, swiat-bajki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 sierpnia 2012


Merida Waleczna to piękna bajka dla całych rodzin. Z czystym sumieniem mogę polecić tę historię o odwadze, pragnieniu wolności, konflikcie pokoleń. Warto, by na bajkę wybrali się wspólnie rodzice z dziećmi, obie strony skorzystają. Wszyscy dowiedzą się coś o sobie, wszyscy skorzystają na przeżyciach Meridy i jej mamy.
U nas do wygrania dwa bilety na tą uroczą bajką. Kino Helios (w sferze) w Bielsku-Białej zaprasza!
Musicie polubić facebookowy profil naszego bloga i czekać na konkurs. Pytanie niebawem!
Adres facebookowy: https://www.facebook.com/SwiatBajki
Zapraszam.!

wtorek, 21 sierpnia 2012

Wróciłem niedawno z krótkiego wakacyjnego pobytu w Czechach. Naprawdę było pięknie. W tym kraju mógłbym zamieszkać. Pasuje mi mentalność Czechów, zauroczyła mnie ich stolica, niemal zakochałem się w sklepikach pełnych marionetek w pobliżu Mostu Karola. Ale to wszystko tak na marginesie.
W trakcie mojego pobytu Praga zaklejona była plakatami i banerami reklamowymi najnowszej animacji Pixara ”Brave”. Z przystanków, mostów i sklepów spoglądała uśmiechnięta rudowłosa księżniczka z łukiem gotowym do oddania strzału.
Moją uwagę najbardziej przyciągnęła czeska wersja tytułu - ”Rebelka”. Od tej chwili nie było już ”Meridy walecznej”, a wyłącznie ”Rebelka.” Ten tytuł oddaje ducha filmu, oddaje naturę głównej bohaterki, która ma dość podążania utartymi przez lata ścieżkami i wybiera własną drogę. Tak, Rebelka.
Postanowiłem zrobić przegląd tytułów tego filmu w różnych krajach. I co się okazuje? Bułgarzy mają ”Храбро сърце”, Niemcy ”Merida – Legende der Highlands”, Włosi - ”Ribelle - The Brave”, Rosjanie oglądają ”Храбрая сердцем”, Szwedzi mają ”Modig”, ukraińska wersja to ”Відважна”, a francuska - ”Rebelle”.
I jak Wam się te tytuły podobają? Dla mnie to już zawsze będzie ”Rebelka”. Zapraszam do kin na tą niezwykłą bajkę.
A niebawem konkurs z biletami na tę bajkę. Bądźcie czujni...


poniedziałek, 30 lipca 2012

Jedna z najlepszych południowoafrykańskich animacji trafi do polskich kin. Takie zapewnienie dostałem ze Studia Triggerfish w Cape town. To wiadomość, którą otrzymałem dziś od Kirstin Barwise, producentki w studio Triggerfish: ”W Polsce dystrybutorem naszego filmu jest ”Kino Świat”. Z tego co wiem Zambezia powinna trafić do polskich kin w końcu września. Sprzedaliśmy nasz film do Niemiec, byłej Jugosławii, Rosji, Portugalii, krajach Beneluxu, Czech, Grecji, Turcji, Rumunii, Bułgarii, Islandii, Włoch, Danii, Szwecji” - napisała mi Kirstin.
Od dłuższego czasu śledziłem cykl powstawania tej uroczej bajki i już teraz zapraszam wszystkich Polaków do kin.
To historia młodego jastrzębia, który wyrusza z rodzinnego gniazda do wielkiej ptasiej metropolii - Zambezii. Emocje, wzruszenia, wielkie przygody murowane.
Ze szczegółami bajkę opisywałem jeszcze w 2009 roku.

Teraz czekamy na wrześniową premierę w naszych kinach.

niedziela, 29 lipca 2012

Przed kilku dniami na portalu filmweb.pl pojawiła się rozmowa z Thorbjørnem Christoffersenem, jednym z twórców filmu ”Roman Barbarzyńca”. Dla mnie już pytania są zaskakujące.
Oto fragment:
”Wiesz, w Polsce film reklamowany jest jako produkcja familijna, więc w sumie możesz o sobie mówić, że jesteś reżyserem filmów dla dzieci.
- Naprawdę? (śmiech) Nie wiem, jak jest w Polsce, ale w Danii film miał kategorię "dozwolone od lat 11".
W Polsce nie ma oficjalnych kategorii wiekowych. "Roman Barbarzyńca" jest po prostu reklamowany jak film dla starszych dzieci.
- Starszych dzieci, a to w porządku. W Danii jesteśmy dość liberalni. Sądzę, że 11-, 12-latkowie, którzy grają w gry komputerowe i oglądają różne szalone filmy akcji, są już na tyle przyzwyczajeni, że mogą też dobrze bawić się i na naszym filmie. Nie wiem, jak jest w Polsce, ale u nas praktycznie nie ma filmów, które byłyby skierowane wyłącznie do tej grupy wiekowej. Od razu przechodzą z bajki do kina pełnego przemocy. Być może "Roman" mógłby być takim łącznikiem? (śmiech)”
Plakat z tego filmu może mylić. Właściwie niczym nie odróżnia się od reklam wielu innych animacji, które w ostatnim czasie trafiły do kin.
Z rysunku spogląda fajny, sympatyczny, może nieco ofermowaty główny bohater. Na plakacie jest mądre hasło-przesłanie: ”Nie klata zdobi człowieka”. W dodatku wybite na górze nazwiska gwiazd, które użyczyły postaciom swoich głosów na pewno robią wrażenia - Maciej Stuhr, Czesław Mozil, Anna Mucha czy Tatiana Okupnik.

Roman Barbarzyńca

Zatem rodzic, który zobaczy taki plakat, w ciemno kupi bilet dla siebie i dziecka na ”Romana”.
I to wielki błąd. Bo to nie jest film dla dzieci! Oficjalnie to animacja od lat piętnastu i to chyba dobra granica wiekowa dla oglądania ”Romana”.
Reżyser Christoffersenem tak opowiada o genezie: ”Zabawna historia. Pierwszym dowcipem, jaki wymyśliliśmy na potrzeby "Romana", była historia z maścią niewidzialności. Właśnie zwolniliśmy się z pracy i pewnego wieczoru spotkaliśmy się, by porozmawiać o tym, co chcemy dalej robić. Dwie butelki wina później wymyśliliśmy scenę, w której bohater używa maści niewidzialności. Wciera ją w całe ciało i kiedy widoczne zostają tylko jądra, okazuje się, że maść się skończyła. W scenariuszu scena ta była trzy razy dłuższa od tego, co można zobaczyć w filmie. Kiedy rozrysowaliśmy ten epizod, wyszło nam jakieś 15 minut lewitujących jąder. Sporo musieliśmy wyciąć, bo film byłby zbyt dziwny. Ale wydaje mi się, że to, co zostało, jest wciąż zabawne. Od tego wszystko się zaczęło i przez trzy lata uważaliśmy tę scenę za zabawną. Reszta filmu, cała historia, bohaterowie, została zbudowana właśnie wokół tego jednego żartu.”
Lewitujące jądra, zarzynani ludzie, masa krwi, sporo sprośnego humoru..
Dlatego nie rozumiem dlaczego polski dystrybutor zdecydował się na zrobienie kinowej wersji z dubbingiem. To przyciąga do kin rodziców z maluchami. Czy o to chodziło?

poniedziałek, 16 lipca 2012

To będzie duże wydarzenie w kinach. Opowieść o nastolatce, która trafia do tajemniczego świata, w którym będzie musiała pomóc maleńkim niezwykłym mieszkańcom ocalić ich świat.
W oryginale swoje głosy użyczają m.in. Beyoncé Knowles, Colin Farrell czy.. Steven Tyler, lider Aerosmith.
Reżyser Chris Wedge gwarantuje, że czeka nas naprawdę dobra zabawa. To on wcześniej pracował nad "Epoką Lodowcową" i "Robotami".
film powstaje na podstawie książki Williama Edwarda Joyce'a "The Leaf Men and the Brave Good Bugs". Film ma być gotowy w maju 2013 roku. Trzeba uzbroić się w cierpliwość. Na razie możemy podziwiać trailer. 

08:36, swiat-bajki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Jeden z największych polskich przewoźników autokarowych zaprasza na swoje pokłady małoletnich pasażerów, a potem serwuje im brutalne filmy akcji!

Z firmą Sindbad wybrałem się ostatnio do Francji. Autokar całkiem przyjemny, podróż niczego sobie, piloci i kierowcy także w porządku. Spóźnienie co prawda było, ale nie tak duże, bym na to musiał narzekać.
Niestety zauważyłem, że firma, która w szyldzie ma lubianego przez najmłodszych bohatera baśni, o dzieci specjalnie się nie troszczy. W drodze do Francji by pasażerom umilić podróż wyświetlano filmy. Na początek na autokarowych monitorach zobaczyliśmy "Elitę zabójców", mocny film z Robertem de Niro, w którym trup ściele się naprawdę gęsto.
Żona zwróciła uwagę, że na pokładzie jest małe dziecko, które ledwie zaczęło naukę w szkole podstawowej. Pilotka zareagowała, mimo narzekań kilku osób, film wyłączyła, a w zamian puściła komedię z Jasiem Fasolą w roli Jamesa Bonda..
Wydawało się, że zdarzył się wypadek przy pracy. Niestety w drodze powrotnej z Francji sprawa się powtórzyła. Tym razem inna obsługa autokaru włączyła jeszcze bardziej brutalny film - ”Colombiana”. Scenariusz napisał słynny Luc Besson, mała dziewczynka jest świadkiem brutalnego morderstwa rodziców, a kiedy dorasta sama zostaje zawodowym mordercą i z zimną krwią wykonuje kolejne egzekucje.
Na pokładzie autokaru jechało kilkoro dzieci, m.in. przedszkolak i nasz ośmiolatek. Tym razem nie zareagowaliśmy na czas. Nasz Mateusz przez większość projekcji na szczęście spał.. Już po projekcji o dobór repertuaru zapytałem panią pilotkę. Speszona odpowiedziała, że to nie ona, lecz jeden z kierowców taki film zapodał pasażerom.
Przed laty furorę u polskich maluchów zrobiła dobranocka - serial produkcji japońskiej o przygodach Sindbada Żeglarza na podstawie Baśni z tysiąca i jednej nocy. Teraz autokarowy Sindbad - po polsku zaciera u najmłodszych dobre konotacje tego bajkowego imienia. Czy szefowie jednego z największych polskich przewoźników jakoś zareagują? Czy w przyszłości będzie można bezpiecznie i spokojnie przejechać autokarem cała podróżą nie martwiąć się czy dziecko nagle nie obudzi się i zobaczy przed sobą ekran z rozpryskującą się na wszystkie strony krwią filmowych bohaterów?

Poniżej bajkowy Sindbad i brutalne filmy akcji wyświetlane w polskim autokarze Sindbada.

 

 

16:24, swiat-bajki
Link Komentarze (1) »

W Talmudzie można znaleźć piękną przypowieść o „sprawiedliwych ludziach Boga”. Mit mówi, że na świecie w każdym pokoleniu jest 36 dobrych ludzi. Nie znają siebie wzajemnie, nie wiedzą, że są wybrańcami. Dopóki oni są, ludzkość istnieje. Gdy ich zabraknie, świat runie. Kim są ci niezwykli ludzie? Legendy głoszą, że na pierwszy rzut oka są nie odróżnienia od każdego z nas - żyją prostym, skromnym życiem, starają się pozostawać anonimowi. Da się ich jednak rozpoznać - są bardziej współczujący niż przeciętny Ziemianin, zawsze gotowi pomóc, nie osądzają innych, dają więcej niż się od nich oczekuje. Kiedy świat jest zagrożony, nadchodzi katastrofa bądź tragedia są w pierwszym rzędzie ratowników.

Mam wrażenie, że kilka dni temu spotkałem jednego z tych 36 Dobrych Ludzi. Na drodze pod Chalon, w samym sercu Burgundii. Pokrótce opowiem jak do tego doszło. Firma autokarowa na linii Hiszpania - Polska swój przystanek pod Chalon wyznaczyła na ...zjazd z autostrady. Bardzo ruchliwe, niebezpieczne miejsce, niemal nieosiągalne, by dotrzeć tam na piechotę. Teraz to wiem, gdy kupowałem bilet, pojęcia nie miałem, że w takim miejscu będę musiał wsiadać. W dodatku musiałem tam dotrzeć z rodziną, w tym z małym dzieckiem i bagażem.

Wystarczyło, że przeszliśmy pięć metrów poboczem ruchliwej drogi, gdy zjawił się Jeden z Trzydziestu Sześciu Dobrych Ludzi.

Miał około 30 lat, wysoki, w okularach. Zatrzymał samochód i przez okno zapytał dokąd idziemy. Potem poprosił byśmy wpakowali bagaże i sami wsiedli do jego samochodu. Zawiózł nas na wskazany postój przy autostradzie, zamienił kilka zdań i odjechał. Przed nami były jeszcze trzy godziny oczekiwania na autokar w miejscu, gdzie poza stolikiem i toaletą nie było nic innego. Dobry Człowiek ku naszemu zaskoczeniu po godzinie przyjechał po raz kolejny - przywiózł wafle, pączki i wodę mineralną. Tuż przed naszym odjazdem odwiedził nas raz jeszcze - tym razem z bananami i ciastkami. Wtedy na naszą prośbę zostawił swój adres mailowy, wiem, że na imię ma Cedric. Jeden z Trzydziestu Sześciu Dobrych Ludzi.

Moje wnioski z niezwykłego spotkania? Wraca nadszarpnięta medialno-tabloidowymi sensacjami wiara w człowieka. Jednocześnie to zachęta do pracy nad sobą, by stawać się lepszym. A czy wy spotkaliście kiedykolwiek jednego z tych 36 dobrych ludzi?

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
O autorze: Nazywam się Piotr Płatek. Jestem dziennikarzem sportowym Gazety Wyborczej. Mam dwie pasje - podróże po Afryce oraz kino animowane. To ostatnie hobby dzielę z moim synem, 5-letnim Mateuszem.